← powrót

Wywiad z rodziną zastępczą – Iwona Rej

„Jest to trudne, ale nie trzeba się tego bać”

– mówi Iwona Rej, która od 3 lat prowadzi z mężem zawodową rodzinę zastępczą. Obecnie opiekują się 5 dziećmi. Mają również trójkę własnych dzieci.

Z mężem jesteśmy już 25 lat po ślubie i zawsze marzyliśmy o dużej rodzinie. W momencie, gdy postanowiliśmy założyć rodzinę zastępczą mieliśmy trójkę własnych dzieci. Decyzja ta dojrzewała w nas dosyć długo. Pracowałam wtedy w handlu, a mąż w branży budowalnej. Jednak od zawsze lubiłam dzieci, a mąż zawsze się uśmiechał, gdy na placu zabaw inne mamy siedziały na ławkach z książkami, a ja z dziećmi budowałam domki z piasku. Gdy dzieci poszły do przedszkola zaczęłam też odprowadzać do szkoły dzieci swoich koleżanek, więc z dziećmi zawsze byłam bardzo związana.

A jak wyglądały Państwa początki jako rodzina zastępcza? Jak zareagowały na to Państwa własne dzieci?

Jak zaczynaliśmy, to nasza najmłodsza córka miała 7 lat, a synowie 10 i 18 lat. Jako pierwszy pod opiekę trafił do nas chłopczyk prosto ze szpitala i stał się naszym oczkiem w głowie. Do tego stopnia, że przysposobiliśmy tego chłopca. Później, trafiła do nas dziewczynka oraz drugi chłopczyk i moje dzieci bardzo się ucieszyły. Do tego stopnia, że moja córka miała pokój z tą dziewczynką. Cieszyła się, że w końcu będzie miała siostrę. Dzieci bardzo dobrze się w tym odnalazły. Są bardzo pomocne. I jestem z nich bardzo dumna. Miło mnie tym zaskoczyły. I nawet mój 23-letni syn, który jest już samodzielny, również jest chętny by nam pomagać.

A czy bycie rodzicem zastępczym w porównaniu do bycia rodzicem zmieniło coś w Pani życiu?

Gdy byłam na szkoleniu z pieczy zastępczej, to nie ukrywam, że z tyłu głowy miałam wątpliwości i zastanawiałam się, czego mogą nauczyć matki już trójki dzieci. A teraz uważam, że każdy rodzic, nawet biologiczny powinien przejść takie szkolenie. Bo każde dziecko jest inne i musimy do każdego podchodzić inaczej. Więc jak najbardziej. Moje życie obróciło się o 180 stopni. Jestem cały czas na wysokich obrotach. I naprawdę dużo się nauczyłam. Z każdym dzieckiem przychodzi nowa wiedza, nowe doświadczenie. Niektóre dzieci wyzwoliły we mnie emocje, o które sama bym siebie nie podejrzewała.

A jakie są to emocje?

Wcześniej byłam bardzo płaczliwa. W tej chwili umiem nad sobą zapanować. Chociażby dlatego, że przy dzieciach muszę być spokojna. Te dzieci są tak biedne w dobre emocje, że nie możemy ich karmić złością, nerwami czy przykrościami. I bardzo często wymagają specjalistycznego wsparcia. Tak jak już wspominałam, mieliśmy pod opieką, m.in. dziewczynkę z zaburzeniami psychiatrycznymi, która była leczona i hospitalizowana. W tej chwili nie jest już pod naszą opieką, ale mamy dzieci, które również wymagają wsparcia psychologicznego. Dwójka dzieci ma orzeczenie o afazji. W tym przypadku, wymagane są rehabilitacje, zajęcia sensoryczne, wizyty u logopedy i również u psychologa.

Jakie Pani zdaniem są największe stereotypy, jeśli chodzi o rodziny zastępcze?

Pierwszym podstawowym stereotypem jest to, że zajmujemy się pieczą zastępczą dla pieniędzy. Spotykamy się z tym przekonaniem dość często, co jest dla nas bardzo krzywdzące. Nie robimy tego dla pieniędzy. A jeśli ktoś uważa inaczej, to wtedy odpowiadam, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by taka osoba też została rodzicem zastępczym. Z drugiej strony, pojawiają się  miłe, pozytywne komentarze.

A co powiedziałby Pani osobie, która zastanawia się czy zostać rodzicem zastępczym?

Zadałabym jej pytanie, czy jest człowiekiem cierpliwym i czy jest osobą stanowczą. Dzieci, które trafiają pod opiekę, to dzieci, które zazwyczaj nie znają żadnych zasad czy obowiązków. A wynika to z faktu, że wcześniej żyły pozostawione same sobie. Niektóre dzieci nie wiedziały, np. jak ścielić łóżko, bo wcześniej tego łóżka po prostu nie miały… Albo nie wiedziały jak zadbać o swoją higienie. Jest to trudne, ale tego nie trzeba się bać. W momencie, gdy dziecko zaczyna samo używać mydła czy papieru toaletowego, to mogłoby się wydawać, że są to błahostki, ale dla nas jest to ogromna radość. Nigdy nie zapomnę chłopca, który był pod naszą opieką i nie potrafił się przytulać. Po kilku wspólnych miesiącach, mój syn przybiegł z nim na rękach i radosny wykrzyczał „Mamo, zobacz! On się do mnie przytulił”. Dla takich momentów warto to robić. Są one dla nas największą nagrodą.

Tekst powstał w ramach kampanii społecznej „Mie(dź) rodzinę”, której celem jest zmiana wizerunku rodzicielstwa zastępczego na terenie LGOM, a przede wszystkim zwiększenie liczby zgłoszeń kandydatów na rodziców zastępczych.

W powiatach: głogowskim, legnickim, mieście Legnicy, lubińskim i polkowickim, według dostępnych danych, w pieczy instytucjonalnej przebywa około 300 dzieci. Około 40 z nich to dzieci poniżej 7 roku, życia, to dla nich w pierwszej kolejności trzeba znaleźć rodziców zastępczych. Daj się przekonać, że Ty też możesz nim zostać! Wejdź na www.miedzrodzine.pl i dowiedz się więcej!

„Jest to trudne, ale nie trzeba się tego bać”

– mówi Iwona Rej, która od … lat prowadzi z mężem zawodową rodzinę zastępczą. Obecnie opiekują się … dziećmi. Mają również trójkę własnych dzieci.

Z mężem jesteśmy już 25 lat po ślubie i zawsze marzyliśmy o dużej rodzinie. W momencie, gdy postanowiliśmy założyć rodzinę zastępczą mieliśmy trójkę własnych dzieci. Decyzja ta dojrzewała w nas dosyć długo. Pracowałam wtedy w handlu, a mąż w branży budowalnej. Jednak od zawsze lubiłam dzieci, a mąż zawsze się uśmiechał, gdy na placu zabaw inne mamy siedziały na ławkach z książkami, a ja z dziećmi budowałam domki z piasku. Gdy dzieci poszły do przedszkola zaczęłam też odprowadzać do szkoły dzieci swoich koleżanek, więc z dziećmi zawsze byłam bardzo związana.

A jak wyglądały Państwa początki jako rodzina zastępcza? Jak zareagowały na to Państwa własne dzieci?

Jak zaczynaliśmy, to nasza najmłodsza córka miała 7 lat, a synowie 10 i 18 lat. Jako pierwszy pod opiekę trafił do nas chłopczyk prosto ze szpitala i stał się naszym oczkiem w głowie. Do tego stopnia, że przysposobiliśmy tego chłopca. Później, trafiła do nas dziewczynka oraz drugi chłopczyk i moje dzieci bardzo się ucieszyły. Do tego stopnia, że moja córka miała pokój z tą dziewczynką. Cieszyła się, że w końcu będzie miała siostrę. Dzieci bardzo dobrze się w tym odnalazły. Są bardzo pomocne. I jestem z nich bardzo dumna. Miło mnie tym zaskoczyły. I nawet mój 23-letni syn, który jest już samodzielny, również jest chętny by nam pomagać.

A czy bycie rodzicem zastępczym w porównaniu do bycia rodzicem zmieniło coś w Pani życiu?

Gdy byłam na szkoleniu z pieczy zastępczej, to nie ukrywam, że z tyłu głowy miałam wątpliwości i zastanawiałam się, czego mogą nauczyć matki już trójki dzieci. A teraz uważam, że każdy rodzic, nawet biologiczny powinien przejść takie szkolenie. Bo każde dziecko jest inne i musimy do każdego podchodzić inaczej. Więc jak najbardziej. Moje życie obróciło się o 180 stopni. Jestem cały czas na wysokich obrotach. I naprawdę dużo się nauczyłam. Z każdym dzieckiem przychodzi nowa wiedza, nowe doświadczenie. Niektóre dzieci wyzwoliły we mnie emocje, o które sama bym siebie nie podejrzewała.

A jakie są to emocje?

Wcześniej byłam bardzo płaczliwa. W tej chwili umiem nad sobą zapanować. Chociażby dlatego, że przy dzieciach muszę być spokojna. Te dzieci są tak biedne w dobre emocje, że nie możemy ich karmić złością, nerwami czy przykrościami. I bardzo często wymagają specjalistycznego wsparcia. Tak jak już wspominałam, mieliśmy pod opieką, m.in. dziewczynkę z zaburzeniami psychiatrycznymi, która była leczona i hospitalizowana. W tej chwili nie jest już pod naszą opieką, ale mamy dzieci, które również wymagają wsparcia psychologicznego. Dwójka dzieci ma orzeczenie o afa. W tym przypadku, wymagane są rehabilitacje, zajęcia sensoryczne, wizyty u logopedy i również u psychologa.

Jakie Pani zdaniem są największe stereotypy, jeśli chodzi o rodziny zastępcze?

Pierwszym podstawowym stereotypem jest to, że zajmujemy się pieczą zastępczą dla pieniędzy. Spotykamy się z tym przekonaniem dość często, co jest dla nas bardzo krzywdzące. Nie robimy tego dla pieniędzy. A jeśli ktoś uważa inaczej, to wtedy odpowiadam, że przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by taka osoba też została rodzicem zastępczym. Z drugiej strony, pojawiają się miłe, pozytywne komentarze.

A co powiedziałby Pani osobie, która zastanawia się czy zostać rodzicem zastępczym?

Zadałabym jej pytanie, czy jest człowiekiem cierpliwym i czy jest osobą stanowczą. Dzieci, które trafiają pod opiekę, to dzieci, które zazwyczaj nie znają żadnych zasad czy obowiązków. A wynika to z faktu, że wcześniej żyły pozostawione same sobie. Niektóre dzieci nie wiedziały, np. jak ścielić łózko, bo wcześniej tego łózka po prostu nie miały… Albo nie wiedziały jak zadbać o swoją higienie. Jest to trudne, ale tego nie trzeba się bać. W momencie, gdy dziecko zaczyna samo używać mydła czy papieru toaletowego, to mogłoby się wydawać, że są to błahostki, ale dla nas jest to ogromna radość. Nigdy nie zapomnę chłopca, który był pod naszą opieką i nie potrafił się przytulać. Po kilku wspólnych miesiącach, mój syn przybiegł z nim na rękach i radosny wykrzyczał „Mamo, zobacz! On się do mnie przytulił”. Dla takich momentów warto to robić. Są one dla nas największą nagrodą.

Tekst powstał w ramach kampanii społecznej „Mie(dź) rodzinę”, której celem jest zmiana wizerunku rodzicielstwa zastępczego na terenie LGOM, a przede wszystkim zwiększenie liczby zgłoszeń kandydatów na rodziców zastępczych.

W powiatach: głogowskim, legnickim, mieście Legnicy, lubińskim i polkowickim, według dostępnych danych, w pieczy instytucjonalnej przebywa około 300 dzieci. Około 40 z nich to dzieci poniżej 7 roku, życia, to dla nich w pierwszej kolejności trzeba znaleźć rodziców zastępczych. Daj się przekonać, że Ty też możesz nim zostać! Wejdź na www.miedzrodzine.pl i dowiedz się więcej!

Z
OSTAŃ RODZICEM

Zgłoś się jeśli:

  • mieszkasz na stałe w kraju,
  • korzystasz z pełnych praw cywilnych i obywatelskich,
  • nie jesteś lub nie byłeś/-aś pozbawiony władzy rodzicielskiej nad własnymi dziećmi,
  • jesteś zdrowy,
  • dajesz rękojmię należytego wykonywania zadań rodziny zastępczej,
  • nie byłeś karany
  • jesteś gotów odbyć szkolenie dla kandydatów na rodziny zastępcze.

Jak inaczej wesprzeć pieczę zastępczą na terenie Zagłębia Miedziowego? Zostań wolontariuszem, udzielaj korepetycji lub wesprzyj opiekę nad dziećmi, by rodzice zastępczy mogli odpocząć.

Masz pytania lub chcesz dowiedzieć się więcej? Koniecznie do nas napisz!

rodzice

PRZEŚLIJ SWOJĄ APLIKACJĘ

Dowiedz się, jak sprawować opiekę nad dziećmi po trudnych doświadczeniach. Zawarta w nim wiedza pomoże Ci zrozumieć zachowania dzieci i odpowiadać na ich potrzeby.

Kampania jest sfinansowana przez
Fundację KGHM (partner główny), Legnicką Specjalną Strefę Ekonomiczną S.A., CCC S.A. i Piast Group Sp. z o.o.

Partnerem merytorycznym kampanii jest Stowarzyszenie SOS Wioski Dziecięce w Polsce.

Partnerami zaangażowanymi w realizację działań są samorządy z Zagłębia Miedziowego

Miasto Legnica                     Powiat Legnicki                   Powiat Lubiński                  Powiat Polkowicki             Powiat Głogowski

Patroni Medialni